Jak powstają meble

Rzemieślnik w warsztacie przy starej belce

Nazywam się Konrad Holzmann

Od ponad siedmiu lat pracuję ze starym drewnem — i wciąż mnie zaskakuje.

Jestem rzemieślnikiem i pracuję sam. W moim warsztacie nie ma taśmy produkcyjnej ani zespołu, który dzieli robotę na etapy. Każdą belkę wybieram osobiście, każdą deskę obrabiam własnymi rękami i każdą paczkę sam zamykam przed wysyłką. Wszystko, co trafia do Ciebie, przeszło przez moje ręce od początku do końca.

Chcę Ci pokazać, jak to wygląda. Bez tajemniczych formułek — po prostu krok po kroku, od starego budynku do Twojego domu.

Dlaczego właśnie stare drewno

Kiedy biorę do ręki taką belkę, myślę o jej drodze. Drzewo rosło około siedemdziesięciu lat, zanim ktoś je ściął. Potem przez kolejne dziesięciolecia pracowało w ścianie albo w dachu starego, nieogrzewanego budynku — bez żadnej chemii i bez konserwacji, przez upalne lata i mroźne zimy. To drewno ma za sobą prawie wiek życia, zanim w ogóle do mnie trafi.

Takiej historii nie da się podrobić. Nowe drewno może być ładne, ale stare ma charakter.

Skąd pochodzi moje drewno

Pozyskuję je z historycznych budynków — starych stodół, spichlerzy i domów w regionach górskich. Górski klimat jest surowy, więc drewno, które w nim pracowało, jest twardsze, gęstsze i bardziej zahartowane. Każda belka ma swój własny rysunek słojów, sęków i przebarwień. Dlatego żaden mój mebel nie jest identyczny z innym — i nigdy nie będzie.

Stara stodoła, więźba dachowa i stos belek

Najpierw słucham, potem tnę

Selekcja to dla mnie najważniejszy moment całej pracy. Biorę belkę, oglądam ją z każdej strony i dość szybko widzę, czym chce zostać — ramą lustra, świecznikiem, stolikiem. Nie narzucam drewnu kształtu na siłę.

Michał Anioł mówił, że nie rzeźbi postaci, tylko uwalnia je z kamienia. Ze starym drewnem jest podobnie. Moja rola to wydobyć z niego to, co w nim najpiękniejsze.

Dłonie oceniające starą belkę

Czyste i gotowe do domu

Zanim zacznę obróbkę, każdy element jest starannie myty, suszony w wysokiej temperaturze, która czyści drewno do głębi, i szczotkowany. Do Twojego domu trafia drewno czyste, suche i w pełni bezpieczne — gotowe, żeby od razu zamieszkać z Tobą. Sposób, w jaki to robię, wypracowałem przez lata i zostawię go dla siebie.

Szczotkowanie starego drewna

Bez oleju, wosku i lakieru

Potem tnę, szlifuję i wykańczam. I tu robię coś, czego większość rzemieślników nie robi: nie zabezpieczam drewna niczym. Żadnego oleju, wosku ani lakieru. Próbowałem — i za każdym razem czyste, wyszczotkowane drewno wyglądało piękniej niż zakonserwowane. Więc zostawiam je takim, jakim zrobił je czas.

Szlifowanie, zbliżenie na fakturę drewna

Pakuję sam, z minimum plastiku

Gotowy mebel dokładnie odkurzam i pakuję — ograniczając plastik do minimum. To ostatni moment, kiedy mam go w rękach, więc robię to tak samo starannie jak wszystko wcześniej.

Zapakowana paczka gotowa do wysyłki

Co to znaczy dla Ciebie

Dostajesz rzecz, której nikt inny nie ma — z własną historią i charakterem. Nie musisz o nią specjalnie dbać: wystarczy od czasu do czasu przejechać ją miękką szczoteczką, żeby zebrać kurz. Nic więcej.

To drewno przetrwało dziesięciolecia upałów i mrozów w nieogrzewanych stodołach. W Twoim domu spokojnie posłuży kolejnym pokoleniom. Dlatego mówię o dożywotniej trwałości — nie jako obietnicy, tylko jako o cesze samego materiału.

Zajrzyj do mojego warsztatu

Każda rzecz w sklepie to osobny kawałek starego drewna z własną historią. Zobacz, co teraz mam — i wybierz coś dla siebie.

— Konrad